
Na sześć kolejek przed zakończeniem rozgrywek Fortuna 1. Ligi piłkarze ŁKS znów mają siedem punktów przewagi nad trzecim zespołem rozgrywek. Po porażce Stali Mielec z GKS 1962 Jastrzębie łodzianie zgarnęli trzy punkty w wyjazdowym meczu z GKS Tychy.
Podopieczni Kazimierza Moskala prowadzili od 7. minuty, gdy błąd bramkarza gospodarzy wykorzystał Patryk Bryła. Osiem minut przed końcem meczu wynik spotkania na 2:0 dla ŁKS ustalił Dani Ramirez. - To był trudny mecz, na trudnym terenie. W spotkaniach przyjaźni na trybunach zawsze obawiam się, by ta atmosfera nie udzieliła się zawodnikom. Nie do końca kontrolowaliśmy to, co działo się na boisku, ale przez to mecz trzymał kibiców w emocjach. Oba zespoły stworzyły dużo sytuacji, nam udało się dwie wykorzystać i wywozimy stąd trzy punkty. Cieszymy się bardzo, ale liga wciąż jednak trwa. Stąpamy twardo po ziemi. Zostało jeszcze sześć kolejek, a my teraz myślimy już wyłącznie o meczu z Sandecją Nowy Sącz - powiedział po meczu Moskal.
Sandecja również skorzystała z potknięcia Stali, zrównała się punktami z mieleckim zespołem i wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli. Klasyfikację otwiera Raków Częstochowa (64 pkt.), który wyprzedza ŁKS (55), Sandecję i Stal (po 48). W piątek 19 kwietnia łodzianie na stadionie przy al. Unii podejmą ekipę z Nowego Sącza (godz. 20.30).












