Po zimowej przerwie do gry o punkty wracają zespoły występujące w grupie wschodniej Centralnej Ligi Juniorów U-19. Dwie łódzkie ekipy biorące udział w tych rozgrywkach rozpoczną wiosnę w odmiennych nastrojach. W UKS SMS wszyscy liczą na skuteczną walkę o utrzymanie, a w ŁKS z utęsknieniem wyczekują zakończenia sezonu.
Reorganizacja rozgrywek sprawiła, że z 32 zespołów występujących w dwóch grupach CLJ utrzymanie zapewni sobie zaledwie 12 - po sześć z każdej grupy. Po 17. kolejkach UKS SMS w grupie wschodniej zajmuje siódmą pozycję, z jednopunktową stratą do szóstej Wisły Kraków. Zniwelowanie tej przewagi z pewnością jest możliwe, a pierwszy krok w tym kierunku ekipa z ul. Milionowej może zrobić już w niedzielnym meczu z Resovią w Rzeszowie (godz. 12).
W UKS SMS wszyscy myślą o tym, jak utrzymać miejsce w CLJ, a w ŁKS już przed rozpoczęciem sezonu władze klubu pogodziły się z degradacją. Po jesieni zespół zajmuje trzynaste miejsce w tabeli i ma aż 17 pkt. straty do bezpiecznej lokaty. O skuteczniejszej grze wiosną trudno jednak marzyć, gdyż w klubie nie zmieniło się nastawienie do drużyny U-19. Już przed pierwszą kolejką drugiej części sezonu zawodnicy grający w tym zespole po raz kolejny mogli się przekonać, że w ŁKS są jedynie przysłowiowym piątym kołem u wozu. Początek ich sobotniego meczu ze Stalą Rzeszów na boisku przy ul. Minerskiej wyznaczono na 13.30, a więc na godzinę, o której pierwszy zespół przy zacznie drugoligowy pojedynek z Gryfem Wejherowo. Juniorzy ŁKS nie będą więc mieli okazji obejrzenia w akcji starszych kolegów, a na ich meczu z pewnością nie pojawi się też żaden z klubowych decydentów. Tradycyjnie już zabraknie również trenera Jacka Janowskiego, który jest też w sztabie szkoleniowym pierwszego zespołu i z pewnością pojawi się na spotkaniu z Gryfem. Do braku zainteresowania ze strony klubu najstarsi juniorzy z al. Unii mieli już jednak czas się w tym sezonie przyzwyczaić.













