W odmiennych nastrojach drużyny z naszego województwa kończyły czwartą kolejkę 2. ligi. Mecze z udziałem Widzewa i PGE GKS skończyły się wynikami 3:0 dla gospodarzy. Pierwsza z tych ekip grała na wyjeździe ze Stalą Stalowa Wola, druga podejmowała Skrę Częstochowa.
Na mecz ze Stalą podopieczni Radosława Mroczkowskiego jechali po remisie 1:1 ze Zniczem Pruszków. Sympatycy Widzewa uznali ten wynik za wypadek przy pracy i liczyli na to, że ich ulubieńcy szybko wrócą na zwycięską ścieżkę. W Boguchwale, gdzie aktualnie swoje mecze rozgrywa ekipa ze Stalowej Woli, beniaminek musiał jednak przełknąć gorycz porażki. Co prawda do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, jednak po zmianie stron gospodarze dali przyjezdnym lekcję futbolu i w dwanaście minut pozbawili ich nadziei na korzystny wynik. Dwa trafienia Roberta Dadoka (62, 71) i gol Michała Trąbki (74) sprawiły, że Widzew wrócił do domu z bagażem trzech bramek i bez punktów.
Trzy gole padły również na stadionie w Bełchatowie, gdzie PGE GKS podejmował Skrę. W tym spotkaniu gospodarze na ustalenie wyniku potrzebowali czterech minut więcej niż Stal. Worek z bramkami otworzył Damian Michalski, który golkopera gości pokonał w 36. minucie. Przed przerwą na listę strzelców wpisał się również Emile Thianake (42). Końcowy rezultat w 52. minucie meczu ustalił Patryk Mularczyk.
W czterech meczach PGE GKS zdobył osiem punktów, ale do rozgrywek przystępował z dwoma punktami ujemnymi, więc obecnie ma ich na koncie sześć. Z takim dorobkiem zespół prowadzony przez Artura Derbina zajmuje obecnie dziewiąte miejsce w tabeli. Widzew ma punkt więcej, ale po porażce ze Stalą spadł z pozycji pierwszej na czwartą.
Spotkanie piątej kolejki jako pierwsi rozegrają piłkarze PGE GKS, którzy 17 sierpnia w Chorzowie zmierzą się z Ruchem (godz. 19.20). Dzień później Widzew podejmie Gryfa Wejherowo (godz. 19.10).
Foto: gksbelchatow.com













