
Już w nadchodzącą środę piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego odwiedzą lidera Fortuna 1. Ligi, z którym rozegrają zaległy mecz 14. kolejki. Spotkanie z Rakowem rozpocznie się o godz. 17.
Goście przystąpią do tej potyczki w lepszych nastrojach niż gospodarze. Trudno się jednak dziwić, skoro w miniony weekend w 15 serii spotkań Raków na wyjeździe bezbramkowo zremisował z będącym w końcówce tabeli GKS Tychy, a ŁKS przed własną publicznością wygrał 2:0 z GKS 1962 Jastrzębie. Łodzianie zapewnili sobie zwycięstwo w drugiej połowie, w której do siatki rywali trafili Rafał Kujawa (59) i Maksymilian Rozwandowicz (82, z karnego). Po tych golach zespół z Jastrzebia doznał pierwszej w tym sezonie wyjazdowej porażki.
- Cieszy fakt, że po raz kolejny zagraliśmy na zero z tyłu. Oczywiście nie ustrzegliśmy się błędów, ale walcząc z rywalem mającym również zawodników chcących grać piłką trzeba liczyć się z tym, że i pod naszą bramką zrobi się gorąco. W środę jedziemy do Rakowa, który również należy do drużyn stawiających na grę w piłkę. I na pewno nie pojedziemy się tam bronić. W tym sezonie najłatwiej nam się grało w pierwszej połowie meczu Z Termaliką w Niecieczy, gdzie przed sezonem nie ukrywano ambicji szybkiego powrotu do najwyższej klasy rozgrywkowej. W Częstochowie też od dawna głośno mówi się o awansie do ekstraklasy, więc z pewnością czeka nas ciekawy mecz - powiedział po spotkaniu z GKS 1962 trener ŁKS Kazimierz Moskal.
Mecz Rakowa z ŁKS rozpocznie się w środę o godz. 17.












