Zwycięstwem Finishparkietu Nowe Miasto Lubawskie zakończyły się rozgrywki grupy I trzeciej ligi. W ostatniej kolejce triumfator stracił wprawdzie dwa punty w pojedynku z Lechią Tomaszów Mazowiecki, jednak nie miało to żadnych konsekwencji. Drugi w tabeli ŁKS zaliczył bowiem żenujący występ w Warszawie, gdzie uległ 1:2 walczącemu o utrzymanie Ursusowi. Zespół ze stolicy świętował sukces pod wodzą trenera Ariela Jakubowskiego, który w 1998 roku jako piłkarz ŁKS zdobył mistrzostwo Polski. Łodzianie po jesieni mieli pięć oczek przewagi nad Finishparkietem, z którym dodatkowo wygrali wiosną 2:0. Mimo to zakończyli sezon z dwupunktową stratą do ekipy z Nowego Miasta Lubawskiego.
Przed decydującą serią spotkań sympatycy ŁKS zastanawiali się, czy Lechia będzie w stanie urwać punkty liderowi. Był to warunek konieczny do tego, by zespół z al. Unii mógł mieć realną szansę na zakończenie rozgrywek na pierwszym miejscu. Lechia nie zawiodła i na własnym stadionie zremisowała z Finishparkietem 1:1, jednak łodzianie nie byli w stanie skorzystać z tego prezentu.
Podopieczni Wojciecha Robaszka w pierwszej połowie pojedynku z Ursusem nie sprawiali wrażenia zespołu grającego o wysoką stawkę. W ich poczynaniach trudno było dostrzeć determinację i chęć walki o zwycięstwo za wszelką cenę. Przyjezdni grali wolno i bardzo niedokładnie, popełniając mnóstwo prostych błędów. Była to przysłowiowa woda na młym gospodarzy, którzy mniejsze umiejętności nadrabiali ambicją i zaangażowaniem. Ich postawa została nagrodzona tuż przed przerwą, gdy w niegroźniej sytuacji na środku boiska piłkę stracił Mateusz Gamrot. Błąd pomocnika ŁKS wykorzystał Patryk Kamiński, który zdecydowanie ruszył za futbolówką, dogonił ją i w sytuacji sam na sam przelobował Michała Kołbę. Kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej połowy goście przyjęli drugi cios. Kolejną niefrasobliwą stratę na gola zamienił Maciej Mąka.
Dopiero od tego momentu przyjezdni zaczęli żwawiej poruszać się po boisku i podejmować próby bardziej zdecydowanych ataków na bramkę Ursusa. Efektem był kontaktowy gol Piotra Pyrdoła, strzelony w 57. minucie. Później blisko wyrównującej bramki byli Jewhen Radionow i Dawid Sarafińskie, jednak po ekwilibrystycznym zagraniu tego pierwszego efektowną interwencją popisał się bramkarz gospodarzy, a drugi trafił w słupek.
- Przed rozpoczęciem rundy rewanżowej mówiłem, że naszym najgroźniejszym rywalem w walce o awans będzie ŁKS. I to się potwierdziło. Ten zespół nie poradził sobie mentalnie z presją wyniku. Co dalej? Zobaczymy. W tej chwili nie będę mówił o żadnych personaliach. Dajemy sobie kilka dni na zresetowanie. W przyszłym tygodniu spotkamy się w klubie i zastanowimy nad sposobem przygotowań do nowego sezonu - powiedział po meczu z Ursusem prezes ŁKS Tomasz Salski.
Rozmawiać będzie o czym, bo runda wiosenna w wykonaniu łódzkiej drużyny była fatalna. To, że zespół do ostatniej kolejki walczył o awans było konsekwencją udanej jesieni. Dość powiedzieć, że w rundzie rewanżowej w pojedynkach z zespołami z miejsc 11-15 ŁKS zdobył zaledwie 2 punkty, na 15 możliwych! Dwie z tych drużyn pożegnały się z III ligą. Notując takie wyniki trudno realnie marzyć o awansie. Jeśli dodamy do tego fakt, że w decydującym pojedynku najlepszymi zawodnikami wicemistrza rozgrywek byli dwaj rezerwowi juniorzy - Jakub Kostyrka i Pyrdoł - to będziemy mieli pełny obraz słabości tej drużyny.
W ostatniej kolejce na pochwały zasłużyła natomiast wspomniana Lechia, która podjęła walkę z Finishparkietem i niewiele brakowało, by zgarnęła pełną pulę. Przed przerwą miała szansę objąć prowadzenie, jednak nie wykorzystała jej, a później musiała gonić wynik. W 58. minucie Grzegorz Domżalski z rzutu karnego zdobył gola dla gości, ale osiemnaście minut później podopieczni Bogdana Jóźwiaka wyrównali po trafieniu Marcina Mireckiego. W końcówce Lechia mogła przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale wynik już się nie zmienił.
Zwycięstwami na własnych boiskach zakończyły sezon zespoły Pelikana Łowicz (3:1 z Ruchem Wysokie Mazowieckie) i Widzewa (4:1 z Sokołem Konsport Aleksandrów Łódzki). W końcowej klasyfikacji Widzew zajął trzecie miejsce, Lechia - 5, Pelikan - 7, a Sokół - 9. Najlepszym strzelcem rozgrywek został Daniel Świderski, zdobywca 21 goli dla MKS Ełk. Dwa z nich strzelił w ostatniej kolejce, wyprzedzając w klasyfikacji snajperów Radionowa (19 bramek).
W czwartek 15 czerwca zosaną rozegrane pierwsze mecze półfinałowe Centralnej Ligi Juniorów. W stawce czterech zespołów walczących o mistrzostwo Polski w tej kategorii wiekowej są zawodnicy UKS SMS Łódź, którzy o godz. 18 na stadionie przy ul. Milionowej 12 rozpoczną pojedynek z Pogonią Szczecin. W drugiej parze zmierzą się Legia Warszawa i Lech Poznań. Rewanże zostaną rozegrane w niedzielę 18 czerwca. Dzień wcześniej zakończą rozgrywki zespoły występujące w łódzkiej grupie IV ligi, z której awans do wyższej klasy rozgrywkowej kilka kolejek temu zapewniła sobie Warta Sieradz.
Foto: lechia1932.pl













