W Wielką Sobotę /4.04.2015/ w roli trenera piłkarzy PGE GKS Bełchatów zadebiutował Marek Zub, który zastąpił na tym stanowisku Kamila Kieresia. To efekt słabego początku wiosennej części sezonu 2014/2015, po którym beniaminek ekstraklasy oddalił się od wymarzonego ósmego miejsca w tabeli ekstraklasy. To jednak nie jedyne tegoroczne zmiany w bełchatowskiej ekipie.
nowy prezes,
Na początku lutego, przed wznowieniem rozgrywek prezesem klubu przestał być Marcin Szymczyk, który tę funkcję sprawował od czerwca 2011 r. Na stanowisku zastąpił go Konrad Piechocki, dotychczasowy szef rady nadzorczej piłkarskiej spółki i prezes siatkarskiej Skry Bełchatów. Szymczyk został wiceprezesem. Zarząd w takim składzie na razie nie miał jednak powodów do zadowolenia. W sześciu wiosennych meczach gracze PGE GKS doznali pięciu porażek i odnieśli tylko jedno zwycięstwo – 3:1 z Wisłą Kraków.
- Niestety, po zimowej przerwie zaczęliśmy rundę dość nieszczęśliwie. Mając optyczną przewagę przegrywaliśmy z Podbeskidziem czy nawet z Lechią i znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Tabela jest bardzo spłaszczona i każdy mecz, każda wygrana lub porażka pociąga cię w otchłań albo wynosi w górę. My tych punktów nie zdobywaliśmy i znaleźliśmy się w dolnej części tabeli, a nie taki cel sobie postawiliśmy. Dla nas była to niemiła niespodzianka – mówi Piechocki.
Po wyjazdowej porażce 0:3 w Szczecinie z Pogonią zarząd klubu spotkał się z trenerem Kieresiem, który w Bełchatowie pracował od 9 stycznia 2013 roku, a w sierpniu ub. roku przedłużył umowę, która miała obowiązywać do czerwca 2016 r.. Na spotkaniu po tym meczu obie strony zgodnie jednak uznały, że dla wszystkich będzie lepiej, gdy współpraca zostanie już teraz zakończona.
– Przede wszystkim chciałbym trenerowi Kieresiowi podziękować bardzo serdecznie za ten okres, w którym tu przebywał i za wszystko, co zrobił dla tego klubu. Tym bardziej, że przyszło mu pracować w trudnych warunkach. Po meczu z Pogonią trener poprosił nas o rozmowę na temat przyszłości zespołu. Doszło do rzeczowej, dżentelmeńskiej dyskusji, chłodnej oceny aktualnej sytuacji i wspólnej decyzji o zakończeniu współpracy. Pewien etap pracy trenera Kieresia z zespołem zakończył się. Rozstaliśmy się jednak w bardzo dobrej atmosferze, bez zgrzytów i żali do siebie. Na pewno nie będziemy się unikać i jestem pewien, że jeszcze w tym sezonie zobaczymy trenera Kieresia na meczach PGE GKS. Po zakończeniu rozgrywek wrócimy natomiast do sprawy ewentualnego zagospodarowania tego szkoleniowca w naszym klubie, w roli skauta lub na innym stanowisku – opowiada Szymczyk o kulisach rozstania z dotychczasowym trenerem.
nowy szkoleniowiec,
Po rozmowie z Kieresiem zarząd bełchatowskiego klubu szukał następcy, który odmieni oblicze zespołu kontynuując jednocześnie dotychczasową politykę klubu. Wybór padł na Zuba, który w klubie z ul. Sportowej pracował już w sezonie 2006/07. Był wówczas asystentem Oresta Lenczyka, pod wodzą którego bełchatowianie zdobyli wicemistrzostwo Polski. - Myślę, że jest to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu, która tchnie w nasz zespół nowego ducha –. uważa Szymczyk
Po zakończeniu pracy w Bełchatowie Zub przeniósł się do Widzewa, gdzie najpierw został trenerem a później dyrektorem sportowym. Kolejnym etapem jego kariery szkoleniowej była Polonia Warszawa. W 2012 r. wyjechał na Litwę i rozpoczął najlepszy do tej pory okres pracy trenerskiej. Do Żalgirisu Wilno Zub trafił w sierpniu 2012 roku, w trakcie rozgrywek (na Litwie obowiązuje system wiosna-jesień), które jego zespół zakończył z tytułem wicemistrza Litwy i Pucharem Litwy. Dwa kolejne lata to była supremacja Żalgirisu w krajowych rozgrywkach. Zespół z Wilna zdobył w tym okresie dwa mistrzostwa kraju oraz dwa Puchary i Superpuchar Litwy. W tym czasie szkoleniowiec przypomniał się również polskim kibicom, bo w 2013 r. jego Żalgiris w kwalifikacjach Ligi Europy okazał się lepszy od poznańskiego Lecha, z którym w sobotę zmierzy się na Gieksa Arenie już jako szkoleniowiec bełchatowskiej drużyny.
- Mam nadzieję, że w Lechu jest jeszcze paru zawodników, którzy pamiętają dwumecz z 2013 r. To się gdzieś w głowie kołacze. I niech tak będzie. Generalnie jednak nie ma już co mówić o Żalgirisie. Tow tej chwili tylko jakiś mały plusik w CV i historia, która zapisała się w statystykach – mówi Zub, który z PGE GKS związał się kontraktem mającym obowiązywać do końca sezonu. W umowie zawarto jednak klauzulę o jej przedłużeniu na dłuższy okres czasu.
ten sam klub,
- Szczerze powiem, że nie zakładałam, że od razu po powrocie z Litwy podejmę pracę w Polsce. Poczyniłem starania, żeby znaleźć zatrudnienie jeszcze dalej za granicą, na wschodzie, bo tam Polakom jest łatwiej niż z drugiej strony Europy. W piłce sytuacja jednak jest dynamiczna i szybko się zmienia. Szczególnie w trakcie sezonu. Dostałem ofertę z Bełchatowa i po krótkim namyśle ją przyjąłem. Nie ukrywam, że duży wpływ na moją decyzję miał fakt, że od mojego poprzedniego pobytu w tym klubie nie doszło do rewolucyjnych zmian. Nadal pracuje tu wiele osób z tamtego okresu, co dla mnie ma duże znaczenie. Miałem też wówczas okazję poznać trenera Kieresia, który później zdecydował się też przyjechać na staż trenerski do mojego poprzedniego klubu. Była więc okazja do bezpośredniego spotkania i pogłębienia mojej wiedzy na temat GKS. To ważne, by znać coś więcej, niż tylko długość kontraktu i warunków, na jakich zostanie podpisany. Przychodząc do zespołu w takim momencie trenerowi zależy bowiem na tym, żeby szybko wejść w środowisko i złapać z nim kontakt. Nie ma czasu na długą aklimatyzację, bo w tej chwili każdy trening jest istotny, każda poczyniona obserwacja może mieć znaczenie. Przynajmniej ja tak do tego podchodzę. Dlatego wybrałem Bełchatów – wyjaśnia Zub.
Nowy trener ma za zadanie wyprowadzenie drużyny z kryzysu i uchronienie jej przed spadkiem z ekstraklasy. Oczywiście najlepiej by było, gdyby sztuka ta udała się już po rundzie zasadniczej. Do tego potrzebne jest jednak miejsce w czołowej ósemce, do której na pięć kolejek przed końcem pierwszej fazy rozgrywek PGE GKS traci pięć punktów.
- W tabeli jest straszny ścisk i każdy punkt może przewracać jej środek. Biorąc to pod uwagę, za miesiąc możemy być już w zupełnie innym miejscu. I ja na to liczę. Chcemy piąć się w górę. Po to się tu spotkaliśmy. Uważam, że w zespole jest ciekawa grupa zawodników z dużym potencjałem. To, że potrafią grać i zdobywać punkty pokazali w rundzie jesiennej. Mam nadzieję, że pomogę tym chłopakom wrócić na lepsze tory i przede wszystkim otworzyć przed nimi perspektywę, że mogą grać lepiej, szybciej i skuteczniej – kończy Zub. (mak)












