Po dwuletniej przerwie Łódzki Związek Piłki Nożnej ponownie może mieć swojego reprezentanta na zapleczu ekstraklasy. Stanie się tak, jeśli piłkarze Łódzkiego Klubu Sportowego do końca sezonu utrzymają miejsce w czołowej trójce 2. ligi. Aktualnie są na pozycji trzeciej i mają punkt straty do drugiej Warty Poznań oraz trzy oczka przewagi nad czwartym Radomiakiem Radom. Z tym ostatnim w 30. kolejce ŁKS wygrał w Łodzi 3:0. Ekipie z al. Unii walkę o awans mógł ułatwić PGE GKS, jednak bełchatowianie na własnym stadionie ulegli Warcie 0:1. Mimo to łodzianie musieliby się mocno napracować, by zaprzepaścić szansę powrotu do 1. ligi.
- Do zakończenia rozgrywek są cztery kolejki, ale ŁKS ma jeszcze mecz zaległy. Do 1. ligi zostało więc pięć kroków. Po meczu z Radomiakiem zaczęliśmy liczyć punkty, które mogą dać ten awans. Na pewno potrzeba dwóch zwycięstw u siebie, a przy lepszym bilansie w meczach z Wartą i Radomiakiem do pełni szcześcia w trzech pozostałych spotkaniach powinien wystarczyć jeden punkt. To jednak plan minimum. ŁKS w każdym meczu musi walczyć o pełną pulę. Gdyby z dwóch najbliższych wyjazdów przywiózł cztery oczka, to można by już się przygotowywać do świętowania awansu – powiedział prezes ŁZPN Adam Kaźmierczak.
Dwa słabe spotkania z zespołami broniącymi się przed degradacją (1:2 ze Stalą Stalowa Wola, 0:0 z Wisłą Puławy) sprawiły, że mecz z Radomiakiem urósł do rangi spotkania o życie. Z tej konfrontacji łodzianie wyszli jednak obronną ręką i po golach Patryka Bryły (13’), Wojciecha Łuczaka (45’) i Maksymiliana Rozwandowicza (58’, z karnego) zainkasowali trzy punkty, przybliżające ich do awansu.
Po raz ostatni ŁKS grał w 1. lidze w sezonie 2012/13, jednak po 22. kolejce został wycofany z rozgrywek. W tym czasie ŁZPN miał jednak jeszcze dwa kluby w ekstraklasie, w której występowały zespoły Widzewa i PGE GKS. Od tamtej pory wiele się jednak zmieniło... W sezonie 2015/16 najlepszą drużyną województwa była ekipa z Bełchatowa, występująca w 1. lidze. Miejsca w tych rozgrywkach nie udało się jednak obronić i zespół z ulicy Sportowej spadł do ligi drugiej, w której nadal występuje. Niestety, bez spodziewanych sukcesów.
W bieżącym sezonie PGE GKS miał walczyć o awans, jednak musi się zadowolić miejscem w środku tabeli. Nie jest to przypadek. Bełchatowianie w trwających rozgrywkach zanotowali po dziesięć zwycięstw i porażek oraz dziewięć remisów. Po rozegraniu 24 spotkań Mariusza Pawlaka na stanowisku trenera zastąpił Artur Derbin, jednak nie zatrzymało to huśtawki formy i nastrojów. - Po pierwszym meczu z ŁKS wydawało się, że szkoleniowiec tchnie nowego ducha w drużynę, ale pojedyncze wyskoki nadal są przeplatane słabymi występami – podsumował prezes Kaźmierczak.
Po porażce z Wartą PGE GKS ma na koncie 39 pkt. i zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli. W niedzielę o godz. 17 podopieczni Derbina rozpoczną w Kluczborku mecz z miejscowym MKS. W tym samym czasie ŁKS w Krakowie będzie grał z piątą w tabeli Garbarnią, nad którą ma siedem punktów przewagi.
Foto: lkslodz.pl













