Zima to trudny okres dla polskich zespołów piłkarskich. Niska temperatura i opady śniegu sprawiają, że większość drużyn przez kilka tygodni nie ma możliwości trenowania na miękkich, zielonych murawach. Bogatsze kluby szukają więc dobrych boisk na południu Europy. Biedniejsze tułają się po halach i zmrożonych płytach, na których łatwiej doznać kontuzji, niż znaleźć źdźbło trawy. Niespełna 60 km od Łodzi jest jednak miejsce, w którym nawet w środku zimy, przy kilkunastostopniowych mrozach i po obfitych opadach śniegu można grać i trenować na doskonale przygotowanych, zielonych murawach – naturalnej i syntetycznej. Tym miejscem jest Uniejów z kompleksem boisk piłkarskich im. Włodzimierza Smolarka.
Ośrodek został oddany do użytku w pierwszej połowie 2012 roku. Znalazły się w nim m.in. dwa pełnowymiarowe boiska. Na głównym położono naturalną trawę z rolki. Płyta została wyposażona w pierwszy w Polsce system podgrzewania wykorzystujący wody termalne. Po pięciu latach użytkowania można już powiedzieć, że innowacyjny projekt spisał się rewelacyjnie. Boisko przez cały rok jest w znakomitym stanie i umożliwia grę nawet przy największych mrozach. - Początkowo mieliśmy trochę obaw o to, jak trawa przetrwa całoroczną wegetację. Okazało się, że nie było żadnych problemów. Cały czas mamy zieloną murawę, gotową do treningów i rozgrywania spotkań – mówi opiekujący się boiskami Zbigniew Kuglarz.
Kluby z ekstraklasy od wielu lat mają już obowiązek posiadania boisk z podgrzewaną murawą, jednak praktycznie żaden nie wykorzystuje ich w zimowym okresie przygotowawczym. Problemy są również na początku każdej rundy wiosennej, gdy wiele spotkań jest rozgrywanych w błocie lub na przemarzniętej trawie. Zdaniem Kuglarza jest to efekt niewłaściwego korzystania z systemu grzewczego i tzw. pseudooszczędności. - Jeśli podgrzewanie murawy włączy się w środku zimy, to nie ma szans na utrzymanie jej w dobrym stanie. Co można zrobić, gdy przy temperaturze – 15 st. C ziemia przemarznie na głębokość 70 cm? Gdy w takiej sytuacji włączy się ogrzewanie położone na 30 cm, to rozpuszczona woda nie będzie miała gdzie spłynąć, gdyż cały drenaż jest zamarznięty. Efektem będzie więc ugotowanie trawy. Dlatego na naszym boisku murawa od grudnia jest podgrzewana i utrzymywana w temperaturze 12 st. C. Gdy na większości boisk w połowie kwietnia odbywa się pierwsze koszenie, my mamy już za sobą 10-12 takich zabiegów – wyjaśnia Kuglarz.
Na wielu obiektach odwlekanie momentu rozruchu systemu grzewczego argumentuje się względami oszczędnościowymi. Doświadczenia Uniejowa pokazują jednak, że utrzymywanie przez cały sezon zimowy stałej temperatury nie jest wcale droższe, niż doraźne włączenie systemu przed meczem. W tym drugim przypadku do kosztów rozruchu należy z reguły doliczyć dodatkowe wydatki związane z renowacją murawy. Przy stałym podgrzewaniu problemów z trawą nie ma. - Z naszych doświadczeń skorzystały już m.in. Pogoń Szczecin i Korona Kielce. Na stadionach tych klubów ogrzewanie jest już odpalane tak samo jak u nas – mówi Kuglarz. Optymalne korzystanie z systemu grzewczego nie jest jednak jedynym elementem koniecznym do utrzymania naturalnej murawy w doskonałym stanie. Do tego niezbędne jest również racjonalne jej użytkowanie. W styczniu na zgrupowanie do Uniejowa przyjechał Górnik Łęczna, prowadzony przez b. selekcjonera reprezentacji Polski Franciszka Smudę. Podczas obozu przedstawiciele ekstraklasy na głównej płycie mieli zaplanowane cztery treningi i dwa sparingi. To jedyne takie zgrupowanie w sezonie zimowym. - Chcąc utrzymać murawę w dobrej kondycji nie możemy zaplanować drugiego obozu z taką intensywnością korzystania z tej płyty. Dlatego pozostałe treningi Górnika i innych zespołów odbywają się na boisku ze sztuczną nawierzchnią. Tam też rozgrywana jest większość sparingów – informuje Kuglarz.
Pełnowymiarowe boisko syntetyczne zaopatrzono nie tylko w system odwadniający, ale też w pełni zautomatyzowaną instalację zraszania. Płyta nie jest podgrzewana. Położono ją na specjalnej warstwie izolacyjnej, która zapobiega zamarzaniu. Dzięki temu śnieg i lód nie przywierają do murawy, która znakomicie spisuje się zarówno przy dwudziestostopniowych mrozach, jak i w ekstremalnie wysokich temperaturach. - Producenci nie zalecają podgrzewania sztucznych boisk, dlatego nie instalowaliśmy tu takiego systemu. Kilka lat użytkowania tej płyty pokazało, że nie jest on potrzebny. Nawierzchnia nie przemarza i nie ma też problemów z jej odśnieżaniem. Jak napada 20 cm śniegu, to usuwamy go w ciągu 45-60 minut. Oczywiście musimy też przeprowadzać inne prace. Wiosną będziemy musieli m.in. dosypać ok. 5 ton granulatu – wyjaśnia Kuglarz.
Każdego roku w okresie od stycznia do marca na boiskach w Uniejowie rozgrywa się ok. 80 spotkań. Do tego dochodzą treningi miejscowych zespołów. Do tej pory odbyły się wszystkie zaplanowane wcześniej pojedynki. Z jednym wyjątkiem. - Dwa lata temu zdecydowałem się odwołać sparing, w którym miały uczestniczyć dwie A-klasowe drużyny. Spadło 30 cm śniegu i nie opłacało się go usuwać na jeden mecz. Ta informacja nie zmartwiła jednak zainteresowanych drużyn, które same doszły do wniosku, że w taką pogodę grać nie będą – opowiada Kuglarz, który do prac przy boiskach ma tylko jednego pomocnika. Jego zdaniem efektywność wykonywanych zabiegów nie jest jednak uzależniona od liczby zatrudnionych osób.
- Jeśli ktoś nie jest całkowicie oddany tej pracy, to nie wykona jej tak, jak trzeba. Tej pracy nie można lubić, trzeba ją kochać. Ja kocham piłkę nożną i dlatego jak trzeba, to jestem na obiekcie po kilkanaście godzin dziennie. To cała tajemnica – wyjaśnił Kuglarz. Efekty jego pracy doceniło już wiele klubów z ekstraklasy. Jako pierwszy zimą na zgrupowanie do Uniejowa przyjechał Widzew. Później trenowały tu również: Korona Kielce, Lechia Gdańsk, Cracovia, Zagłębie Lubin, Pogoń Szczecin i Górnik Łęczna. Najczęściej z ośrodka korzystają jednak zespoły z niższych klas województwa wielkopolskiego. Do stałych klientów należą chociażby Górnik Konin i Jarota Jarocin. W tym sezonie zimowym ostatni sparing zaplanowany jest na 6 marca. (MD)
















