W drugim odcinku cyklu wywiadów z trenerami reprezentacji Łódzkiego Związku Piłki Nożnej zamieszczamy rozmowę z Marcinem Matysiakiem – opiekunem kadry U-12. Wcześniej wypowiedział się już Dawid Kroczek, trener reprezentacji U-14. W kolejnych odcinkach zamieścimy rozmowy z: Damianem Gamusem (U-13), Jarosławem Dziedzicem (U-15) i Sławomirem Kraską (U-16).
Od kogo dowiedział się pan, że ma zostać w ŁZPN trenerem kadry U-12?
Marcin Matysiak: - Podczas pobytu na obozie sportowym otrzymałem telefon z ŁZPN z zapytaniem, czy jestem zainteresowany pracą na stanowisku trenera reprezentacji. Z tego co sobie przypominam, po drugiej stronie słuchawki był pan Rafał Rożek.
Ta propozycja była dla pana zaskoczeniem?
- Byłem nie tyle zaskoczony, co zadowolony. Składając w ŁZPN ofertę zawierająca moją wizję pracy z kadrą Łodzi byłem przygotowany na to, że mogę dostać propozycję pracy. Dlatego byłem bardzo zadowolony z faktu, że to, co przygotowałem i przedstawiłem zyskało uznanie w oczach wydziału szkolenia.
Długo zastanawiał się pan nad przyjęciem tej propozycji?
- Dosłownie jedną minutę!
Jakie nadzieje wiąże pan z pracą na nowym stanowisku?
- Do tej pory pracowałem z seniorami i dziećmi, ale jako trener klubowy. Praca z kadrą na pewno będzie więc dla mnie nowym doświadczeniem. To coś zupełnie innego, ale jestem pełen optymizmu. Od dwóch lat jako drugi trener współpracuję z Bartkiem Zalewskim w Letniej Akademii Młodych Orłów oraz w reprezentacji Polski U-14. To dla mnie wyróżnienie i zarazem doświadczenie, które będę chciał przełożyć na pracę w ŁZPN z kadrą rocznika 2005.
Władze związku postawiły przed panem konkretny cel do zrealizowania?
- Mam pod opieką rocznik 2005, a więc najmłodszą kadrę związku. W tej chwili moim głównym zadaniem jest więc przeprowadzenie jak najlepszej selekcji i przepracowanie tego roku w taki sposób, by tych chłopców jak najlepiej przygotować do rozgrywek.
Kto będzie panu pomagał w pracy z kadrą U-12?
- Do pomocy będę miał dwóch bardzo doświadczonych trenerów, których nie muszę chyba bliżej przedstawiać. Mowa tu o Józefie Robakiewiczu i Piotrze Grzelaku. Sztab uzupełniają Łukasz Pawik - doktor przygotowania fizycznego z AWF Wrocław - oraz trener Romuald Solarek. Uważam, że taki mix doświadczenia z młodością pozwoli naszej kadrze funkcjonować na jak najwyższym poziomie i będzie zwiastunem samych sukcesów.
Sztab szkoleniowy dobierał pan sam, czy wszystkie decyzje kadrowe należały do związku?
- Dwie pierwsze osoby zostały przydzielone przez związek, z czego bardzo się cieszę. Łukasza i Romka sam namówiłem do włączenia się do współpracy na zasadach koleżeńskich.
Jak podzieliliście między sobą pracę związaną z obserwacją kandydatów do reprezentacji?
- Każdy z nas pracuje w innym okręgu, więc dzięki temu możemy obserwować szeroką grupę zawodników w czterech regionach. Dodatkowo przez najbliższy rok chcemy przeprowadzać akcje szkoleniowo-konsultacyjne w każdym okręgu. Na tych konsultacjach każdy z trenerów prowadzi własny ranking zawodników. Później na gorąco dzielimy się swoimi spostrzeżeniami.
- Czy w naszym województwie są w tym roczniku chłopcy zdecydowanie wybijający się na tle rówieśników?
- Uważam, że mamy bardzo zdolną młodzież. Jesteśmy już po jednej konsultacji szkoleniowej, podczas której byliśmy bardzo zadowoleni z poziomu zaprezentowanego przez zawodników w trakcie gier obserwowanych. Nasza młodzież jest równie zdolna jak ta z dolnośląskiego, mazowieckiego itp. i tylko od nas, trenerów zależy to, czy nasi podopieczni będą się dalej rozwijać w harmonijny sposób.
Coraz gorsze wyniki w rywalizacji międzywojewódzkiej były jednym z powodów zmian, do jakich doszło w ŁZPN. Dlaczego w minionych latach poziom szkolenia w naszym regionie się obniżał? Czy jest szansa na skuteczne odwrócenie tej tendencji?
- Ze względu na szacunek do innych trenerów staram się nigdy nie oceniać pracy poprzedników. Od tego są inni i niech tak zostanie. Ja skupiam się na swoich obowiązkach i własnej wizji. Przyjdzie taki czas, że moja praca również zostanie poddana ocenie. Wierzę, że będzie ona pozytywna.
Eksperci analizujący kondycję polskiego sportu często wspominają, że na treningi do klubów zgłasza się obecnie znacznie mniej dzieci niż 20, 30 lat temu. Co trzeba zrobić, by zwiększyć zainteresowanie młodzieży grą w piłkę?
- Mam odmienne zdanie i uważam, że do sportu garnie się coraz więcej dzieci. Ze względu na dobre wyniki reprezentacji Polski jest teraz bum nie tylko na piłkę nożną, ale także na inne dyscypliny. Rodzice są coraz bardziej świadomi, że ich dzieci potrzebują dużo ruchu i aktywności. Jedyna różnica jest taka, że 20, 30 lat temu dzieci były silniejsze, zdrowsze i bardziej charakterne. Teraz czasy są inne. Wzrosła rola trenerów, którzy muszą wydobyć z tych dzieci cały potencjał. To trudne zadanie, gdyż mamy mnóstwo przeciwników, takich jak: komputery, tablety itp. Nie jest to jednak zadanie niewykonalne. Trafionym pomysłem do rozwijania potencjału dzieci są chociażby projekty AMO i LAMO.
Praca z młodzieżą przynosi satysfakcję, jednak wiąże się również z dużą odpowiedzialnością i różnymi problemami. Co należy do największych?
- Gdy zawodnik, którego się trenowało występuje później w ekstraklasie czy reprezentacji Polski, to trener odczuwa ogromną satysfakcję. Myślisz sobie wtedy „fajnie, dołożyłem jakąś cegiełkę do rozwoju polskiej piłki”. To pozwala później z większą determinacją zmagać się z codziennymi problemami, których w pracy szkoleniowej faktycznie nie brakuje. Dla mnie największym są, niestety, rodzice. Oczywiście nie wszystkich należy wrzucać do jednego worka, jednak zdarzają się tacy, którzy uważają, że ich dziecko już jest mega piłkarzem i starają się wpływać na trenerów. To nikomu nie pomaga. Kolejnym problemem jest to, że niektórzy trenerzy, rodzice czy działacze zbyt dużą wagę przywiązują do plastikowych pucharów, tzn. do zwycięstw w młodym wieku. Liczą punkty i bramki, zamiast skupiać się na tym, aby dziecko się rozwijało, zdobywało nowe doświadczenia i umiejętności.
Jakie ma pan marzenia związane z pracą szkoleniową?
- W tej chwili moim największym marzeniem zawodowym jest to, aby jak największa grupa zawodników z rocznika 2005 trafiła do młodzieżowych reprezentacji Polski, a później do kadry A. Jeśli chodzi o moje osobiste marzenia, to chciałbym pracować w klubie ekstraklasowym. Wierzę, że wytrwałością i ciężką pracą jestem w stanie te marzenia zrealizować. Kiedyś w jednej rozmowie ktoś mi powiedział: „nikt nie jest doskonały, ale zwycięża ten kto jest wytrwały”. Tego się trzymam.
Dziękuję za rozmowę.
Opracował: Marcin Durasik













